Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 239 478 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Argumentów nie należy...

środa, 13 lipca 2011 9:18

liczyć, lecz ważyć.

Cyceron i Kudłaty to wiedzą, a ja nie.Mam się dowiedzieć i ważyć.Tak mi doradza wielu.Pani Helusia też.

Ma argument doświadczania kobiecości i pragnie się nim ze mną dzielić.I dodaje,że on dziś w polityce niewiele waży, ale waży.Zaczyna ważyć.

-Gdy Magdalena Środa mówi, to jest tak jakbym mówiła ja, ale Pani Profesor jest łagodna, a ja ...- macha rękami obiema i sięga po argument "rozumieją, czy nie rozumieją?".Poseł Prawdy Aleksander Świętochowski rozumiał sytuację kobiet w patriarchalnym systemie łupów, ale znów Ryś nie chciał jej rozumieć.Nie i już.Mógłby, ale nie chciał.A znów lewica chciałaby, a nie może.A Pani Helusia rada by na kogoś liczyć i jakiegoś starszego brata mieć.

Przywykła,że ma, ale własnie już nie ma. I musi szukać.Szuka wytrwale i dlatego bardzo mnie obśmiała, gdym do niej znów wróciła , by się kajać.Za to,że Helusię na blogu nieco "obsmarowałam".

W końcu, gdzie miałabym wrócić jeśli nie do Pani Helusi. Jest właśnie taką kobietą, do której się wraca...Choćby po to, by ważyć argumenty.Ważymy też swoje możliwości.I już jest wiedzieć,że jedna możliwość jest nam raczej wspólna.Niech tylko na horyzoncie pojawi się jakiś problem trudny tak,że aż niemożliwy...

- ... to jest możliwość,że się nim chcemy zająć.- ustalamy i przybijamy piątaka. Tak będzie.Nie za bardzo jest możliwe, by się w siebie wsłuchać i życie Pani Helusi wyśpiewać, ale przecież to właśnie robimy.

Wrażliwość i drażliwość kobiet na punkcie własnej osoby- między nami nie stanowi przeszkody.I to jest połowa zwycięstwa.- Tylko, czy blog TO wytrzyma...- dumała Pani Helusia, ale przecież nie musi wytrzymywać gwałtu.

Będzie chciał to wytrzyma, a jak nie będzie chciał to nie wytrzyma i tyle.

Ważę argument czasu dla spotkań z Panią Helusią i wychodzi mi,że z bloga na jakiś czas muszę zrezygnować.

Wrócę, gdy będę gotowa.Gdy będę miała argumenty i nauczę się je ważyć.Przeważnie są ciężkie, więc muszą być lekkie.Najlepiej leciutkie jak piórko albo jak rada A.Einsteina: wszystko należy robić możliwie najprościej, ale nie prościej. W łatwiznę  Pani Hela nie skręca.Jeśli skręca, to wyrażnie w nieznane mi rewiry dedukcji.I jest dla mnie niczym detektyw H.

Zatem do miłego spotkania.Po odkryciu i doświadczeniu naszych najbardziej skrywanych marzeń i celów.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (61) | dodaj komentarz

Zaryzykowałam...

wtorek, 12 lipca 2011 9:25

i poszłam do Pani Helusi z pierogami, com je ulepiła według jej recepty.

Ryzykowałam sporo, bo wynurzam się z polityk, a sąsiadka mnie doń na powrót ściąga, wszak jest raczej monotematyczna.Tym razem też nie było inaczej zresztą.Zagadałam: Fascynuje mnie pani pamięć...I 90-latka otworzyła przede mną jej zasoby.Oczywiście,że polityczne, bo nijak nie mogłam się dowiedzieć, czego jeszcze nie zrobiła, a musi.

Sąsiad  zamknął kompa z Poletkiem Pana P.,  i chyba próbował się tłumaczyż z zawstydzenia, ale wolał  żdziebko ponarzekać,że musi pisać coś, z czym się nie zgadza.Pani Helusia,że  Ryś pisze nie to, co chciałaby, by w jej imieniu napisał.

Po kwadransie mniej więcej zostałyśmy same i sąsiadka chciała wiedzieć jak mi poszło z Puchatkiem.

-Nie jest zbyt rozmowny...-pożaliłam się i Pani Helusia wpadła w ton.

-Pani, dawanie i branie to sztuka wielka jest.Najtrudniejsza ze wszystkich.Dajemy, co mamy najlepszego, czyli siebie, ale dawać tylko nienawiść? Też czasem wkurzę się i ...Ale czasem.A tam jest zwyczajna okupacja blogowa.

Jak Ryś mi to rozczytuje, to, o widzi pani, to mi się robi.Ciarki takie .I tak jest od dawna.Te same nienawistniki i te same weterany.I czasem jak nie wytrzymuję, to proszę : Ryśiu, napisz ode mnie...I on pisze, a potem...Ej, szkoda gadać.Mam z tym Januszem do pogadania, ale nie jestem ani Sumieniem ani Katolikosem ani...I jak ja się do niego przebiję?Nie ma sposobu, by jakąś myśl rozwinąć.Mówiłam, napisz Rysiu,że jestem przerażona.Poziomem nienawiści... A on,że ...Ej, szkoda gadać...

-Jest o czym, bo sama też czasem ...

-No to pani wie.Ten poziom...Przecież to jest trwoga.Trzeba bić na alarm...A dlaczego poziom nienawiści taki jest?

- A Asia, to ona ma jeszcze jednego małego kotka, prawda? Rysiu!!! Jego nigdy nie ma , gdy go najbardziej potrzebuję...To może pani.Jak bym tak panią poprosiła pięknie, to czy pani mi odmówi?

-Za miesiąc, pani, jeśli pożyję to ....Wiem, to na dziewięćdziesiąte urodzinki...- wtrąciłam i Pani Helusia rozpromieniła się.Domyślam się,że zamierza zrobić to, co odkładała od dawna.

- Muszę się uczyć na błędach innych, bo sama już nie zdążę popełnić wszystkich, co bym chciała...-wyszeptała i poczułam,że nasz czas aktywności wzmożonej raczej jest na wyczerpaniu.Bardziej mój, niż Pani Helusi.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Salonowy taniec figurowy

poniedziałek, 11 lipca 2011 12:43

Będę próbowała go opisać, wszak jest jedną z przyczyn trwogi Pani Helusi.Kawałek po kawałku.Powolutku i pomalutku.

Zacznę od cytatu z Zembatego, który właśnie nas pożegnał: "Gwałt niech się gwałtem odciska, rzekła d..a do mrowiska".Możecie śmiać się dowoli, ale z cytatem kojarzy mi się polityka i nie tylko ona.Przede wszystkim

z cytatem kojarzy mi się tischnerowska definicja prawdy, czyli ta część ciała fundamentalna, na której osadza się prawda.Dobrze, gdy osadza się na własnej, a nie na cudzej.Gorzej, gdy trzeba pożyczać i pożyczone ...

No, ale trzymajmy się Zembatego i cytatu Jego.Gwałt i mrowisko.No i salonowy taniec figurowy tych, którym nie przeszkadza wcale fakt,iż nie mają nam nic do powiedzenia.

O gwałcie jutro, bo dziś mam operację Puchatek.Czekam na kotka od dawna i nie mogę się doczekać.Właśnie nadchodzi.Do miłego...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

W "Piekle" Dantego...

niedziela, 10 lipca 2011 9:41

najgorsze miejsce, jeśli dobrze pamiętam, było zastrzeżone dla tych wszystkich, co w godzinie trwogi biorą nogi za pas i uciekają od problemów.

Sąsiad jest fanem spokojności i refleksji.Popisuje się wyliczanką wszystkich dziesięciu plag egipskich, ale na plagę "nagranych" nie ma lekarstwa.Nie ma , a musi go podać Helusi, bo Pani Hela leży w łóżku i czeka. Nie tak jak od roku bywało, ale budzi trwogę akurat.Tak to sąsiad ocenia i prosi, by "jej coś powiedzieć".

Mówię dzień dobry i opis sąsiada potwierdza się natychmiast."Nagrani" z telewizora budzą jej trwogę, a Pani Hela akurat telewizor ma za jedyną niemal rozrywkę, bo nie widzi przed domem kolejek z odwiedzającymi.Ktoś jak nadejdzie , ma święto, ale nadchodzą coraz rzadziej i na krótko.-Ja, pani,zwariowałam czy oni ?!Oni mi tu chcą moją godność mi dawać, a ja nie wiem jak bym ją miała brać...Ja o swoją godność jak umiałam, zadbałam, a teraz chcę spokoju...A tu obrazy ja widzę takie jak w "Piekle" Dantego nie widziałam...W swoim życiu też nie...

choć pan M. uciekał zawsze, gdym robiła pranie, porządki albo coś... Co ja mówię, było minęło, ... ale to nie mija...Jak się  to rozniesie po ludziach...Pani, co ja mogę obejrzeć? Spojrzę na "Dwa księżyce", ale potem pilot znów natrafi na ...A pani, jak sobie radzi z tą plagą? Nie oglądam telewizji...- wypaliłam i natychmiast zamilkłam.

Nie, nie czuję z tym dobrze...Na tych "nagranych" musi być jakiś paragraf i niech mi nikt nie mówi,że nie ma...

-Bo nie ma...- wtrąca się sąsiad i podaje kawę, bo choć póżna pora, to przecież posiedzę.I posiedziałam.

Wychodząc z naręczem herbacianych róż-obiecałam sobie,że trwogę Pani Helusi opiszę.Przynajmniej będę próbowała.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

Dwa wyjścia

sobota, 09 lipca 2011 9:36

Jerzy Gracz pisze,że mijamy się z prawdą raz na trzy minuty.Taką średnią obliczyła nauka psychologii.

Ładnym łatwiej kłamać, bo zawsze łatwiej jest ładniejszym.Łżemy, bo bardzo nas rajcuje adrenalina.I nos nam wcale nie podrasta -jak u Pinokia- ale mózg właśnie.Powołuje się na naukowców, którzy zdolność oszukiwania ( inteligencję makiawelistyczną) uznają za ewolucyjny czynnik rozwoju człowieka.Dzięki temu procederowi nasz mózg powiększył się z 600 cm3 do 1350 cm3 i uważamy się za panów stworzenia, bo niby tylko my mamy moralność.

No mamy.Prymaty, w tym małpy też mają moralność,ale jakby  kłamią  mniej.

Z powodu naszego uznania dla zdolności oszukiwania żyjemy pod napięciem.Coraz większym i większym.Bo "kłamstwa niczym nie różnią się od prawdy, poza tym,że nią nie są"(Stanisław Jerzy Lec).

Dlatego odróżnienie ziarna od plew wymaga coraz większego wysiłku.Mózgowego i emocjonalnego.

Póki co korzystamy w porywach z 10 procent naszego mózgu i zbyt wiele o nim nie jest wiedzieć.Tylko tyle,że składa się z dwóch części.Z części logicznej, myślowej i z podświadomości, która jest potęgą."Potęga podświadomości" Josepha Murphyego otwiera nam oczy na tę naszą moc.Ale chyba tylko jedno oko raczej.

Mając dwie wyrażnie różne części mózgu mamy dwa wyjścia.Możemy trzymać bardziej z logiką albo bardziej z

mocą, która odpowiedzialna jest za procesy życiowe, np.oddychanie.

Tymczasem wiemy tylko jedno: prawda jest jak wielka droga- dosŧępna dla każdego.

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

"Radość to rzecz bardzo poważna..."

piątek, 08 lipca 2011 11:03

orzekł Seneka Młodszy i taka ja na przykład trzymam z synem Seneki Starszego w tym względzie, bo w innych nie.

W końcu jak on wychował Nerona, by z rozkazu cesarza   popełnić samobójstwo....

Radość musi być poważną sprawą skoro to sprawa klasycznie wewnętrzna, czyli duchowa.

"Gdy ktoś jest pusty w środku, chwyta puste radości płynące z zewnątrz."- mówi Księga Zmian i znów jej wierzę, bo lubię wierzyć.

O radości mówią,że pieszo chodzi.To sporo się musi natrudzić, by przyjść.Moja radość mieszka ponad 600 km ode mnie i jak pójdzie pieszo, to moja cierpliwość może nie wytrzymać.Ale to tylko radość zewnętrzna.Przyjedzie autkiem za tydzień.By pozostać w klimacie dostępnym dla radości pożywiam się efektami wczorajszego"dobrego uczynku".Uczynku Czarnego zresztą, ale musiałam się przyłączyć do zdejmowania nosicielki promili z parkanu i przyłączyłam się.Nosicielka została odratowana, ale nie jej kwiecista sukienka.I to właśnie teraz daje mi radość.

To oczywiste,że radość jest kosztowna i musi być okupiona " ukaraniem" delikwenta za " dobry uczynek".Czarnemu dostało się więc bardziej ode mnie, bo ja mam tylko "kieckę odkupić" i  będzie gites.

"Jeśli człowiek pragnie radości, nie może się gniewać"- (Lew Tołstoj). Nie może, ale musi. Musi rozprawić się z gniewem w sobie i musi wybrać. Radość czy gniew.Gniew to szaleństwo krótkie,więc mija szybko.Chyba minęło, ale łatwo wcale nie było.Coraz częściej spotykam się z przemocą kobiet i bardzo mnie to smuci, ale pozbawić

radości oczekiwania na radość nie może.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

Przyzwyczaiłam się i muszę...

czwartek, 07 lipca 2011 11:09

odwiedzać swoje ulubione blogi.

Ku swojej radości i ku czerpaniu inspiracji, pożywienia dla wyobrażni i dla zwykłego podtrzymywania mojej wiary w człowieka.Dla podtrzymywania przede wszystkim, bo czasem załamuje się i upada, wszak jest ona bardzo wymagająca.Załamuje się, gdy napotka mur albo chłód serca przejmujący.Wtedy muszę swoją wiarę podnieść, otrzepać  i postawić na nogi, bo nogi ma mocne.W przeciwieństwie do moich dwóch, nieco zreumatyzowanych .

Przyzwyczajenie będę pielęgnować, bo wprowadza w moje rewiry sporą dawkę optymizmu.Lubię widzieć ludzi, którzy budują się i nie przestają. Nie przestają się uczyć i nie przestają pytać.Póki co ,omijam szerokim łukiem malkontentów, ale to przecież oni dominują w Smutnym Kraju nad Wisłą.A taka ja na przykład - próbuję sił, by z dominacją nieco się pospierać.I bardzo cieszę się, że znajduję wspaniałych Sojuszników.Dziękuję i serdecznie zapraszam.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Babciu, babciu, to nie tak...

środa, 06 lipca 2011 15:56

Babcia opowiada wnukowi bajkę:

- Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami był piękny i wielki pałac, a w nim same dziwy...

- No to, babciu wcale nie pałac był, ale burdel...- rzecze unuk.

Przytaczam, bo mnie akurat -ku ostrzeżeniu- kawał ten przytoczono.Chyba będę ostrożniejsza, by opowiadać bajki

swoim Wnukom ( 19-letniemu i 12-letniemu).


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Dzieło stworzenia odważnie broni się samo

poniedziałek, 04 lipca 2011 11:03

Nie zamierzam mu przeszkadzać.Raczej wspomagać .Wiedzą, dobrocią i odwagą.

Dlatego zamykam się w bibliotece z F.W.Nietzsche.Jego ciężka choroba i więż ze swoją własną podświadomością, czy ją nawiązał i jak wyglądała.Dlaczego go nie uzdrowiła...To jest "Wiedza radosna" mimo wszystko."Tako rzecze Zaratustra" zresztą.

Potem już tylko przygotowania do przyjęcia Wnuków i małej cieplutkiej kuleczki ożywionej, którą Czarny jakoś już zaakceptował i pokazał ,że potrafi się kotkiem opiekować.Będą to próby rodem z raju i bardzo ich jestem ciekawa.

Zwalniam z pisaniem na blogu, choć ta konieczność podoba mi się średnio.Nie chcę tracić kontaktu ze wspaniałymi Komentatorami, którzy zaszczycili mój trudny blog, więc będę wpadać tu i odpowiadać na WASZE komentarze.Mam wrażenie jak by wystąpiły u mnie wakacje i czuję się właśnie  jak na wakacjach.Dlatego zwalniam się od sporej liczby uciążliwych obowiążków, ale od obrony dzieła stworzenia zwolnić się nie mogę,więc

będę drążyć "Ludzkie, arcyludzkie" i "Poza dobrem i złem", ale przede wszystkim "Wolę mocy".Do miłego...


Podziel się
oceń
0
3

komentarze (20) | dodaj komentarz

Przychodzą sami o świcie

niedziela, 03 lipca 2011 12:29

Jak wszystko co najważniejsze.

Przychodzą, gdy zaświta odwieczna potrzeba uczenia się.Potrzeba uczenia się Wszystkiego co Jest, czyli także siebie.

Mądrzy ludzie mówią,że nauczyciel przychodzi, gdy uczeń jest gotowy.Chcę być gotowa, bo pragnę, by przyszedł.

Bardzo to moje pragnienie jest mocne, bo już poznałam przedsmak szczęścia uczenia się od dobrego nauczyciela.

Wydawało się,że przychodzili za wcześnie( Babunia i Dziadziuś) albo za póżno(Królowa, Adam, Grisza), ale dopiero teraz odkryłam,że w samą porę.

-Dobry nauczyciel nie naucza.- mawiał Dziadziuś i i przeważnie bardzo mnie rośmieszał.Trochę  trwało, nim zrozumiałam,że od dobrego nauczyciela uczeń uczy się sam, a uczy się wszystkiego od Wszystkiego.W tym dziele uczenia się nauczyciel może  być zamykaczem albo otwieraczem.Stawiać na drogach uczniów drogowskazy albo je usuwać, gdy są zawalidrogami akurat.Może dowieść,że drogocenna perła, którą chcesz nabyć jest już na Twojej szyi i  własnym dotykiem ręki -czujesz jej chłodną obecność.

Gotowość to sprawa zupełnie innej natury.Pole do bezprecedensowych nadużyć i manipulacji.A także praca od podstaw.Nieustanna praca, wymagająca świadomości i wiary.Jeśli "wierzymy",że świadomość z wiarą nie idzie w parze- przeważnie jesteśmy przegrani.Przegrywamy gdy robimy sobie krzywdę, czyli popełniamy falstart.

O dobrym nauczyciel i o pracy zamierzam pisać. O własnych doświadczeniach w tym względzie i o swoich potrzebach.Są takie same jak Twoje.Potrzeba bezpieczeństwa przede wszystkim...

Gdy przyjdzie o świcie , musi być bezpieczny, by myśl jedną rozwinąć niewidzialną.Myśl o potrzebie bycia sobą.

W jedności ze Wszystkim co Jest. Wewnętrznej potrzebie jedności a nie przemocy.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

środa, 26 kwietnia 2017

Licznik odwiedzin:  18 815  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

O moim bloogu

Uwalniamy się razem od kłamstw, które mają nad nami władzę i uzależniają nas.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 18815

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl